W świetle ostatnich napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie, rynek paliw w Polsce zareagował znacznymi podwyżkami cen na stacjach benzynowych. W Nowym Targu odnotowano ceny oleju napędowego na poziomie 8,10 zł za litr. Przy tankowaniu w liczbie niewiele ponad 10 litrów, koszt wyniósł ponad 82 złote. Chwilę później cena na pylonie stacji zmniejszyła się do 7,89 zł za litr, mimo to pozostała wyżej niż średnie ceny krajowe.

Sytuacja ta ilustruje niestabilność na rynku paliw, zauważalną również w innych częściach kraju, gdzie stacje Orlen w ciągu jednego dnia zmieniały ceny paliw kilkukrotnie. Z początku dnia wrocławska stacja oferowała litr benzyny 95 za około 6,07 zł, a diesel za 6,51 zł. W ciągu kilku godzin ceny wzrosły odpowiednio do 6,22 zł i 6,71 zł, a diesel później osiągnął cenę 6,86 zł za litr.

Reklama

Zmienność cen na lokalnych rynkach, jak na przykład na Podhalu, wyraźnie oddziałuje na psychikę konsumentów, którzy latami przyzwyczajani byli do bardziej stabilnych stawek. Cena hurtowa oleju napędowego, przekraczając 7,10 zł/l, sugeruje, że kolejne wzrosty mogą być nieuchronne.

Główną przyczyną przedstawionej nerwowości rynkowej jest zaostrzenie sytuacji na Bliskim Wschodzie, a w szczególności bezpieczeństwo Cieśniny Ormuz, która jest kluczowym szlakiem dla transportu ropy naftowej. Zachwianie równowagi już teraz skutkuje wzrostami cen, a każde dalsze zagrożenie może przyczynić się do dalszych podwyżek.

Według danych serwisu e-petrol.pl, średnie ceny paliw w Polsce na początku marca kształtowały się następująco:

Pb98 – 6,74 zł/l,

Pb95 – 5,99 zł/l,

diesel – 6,40 zł/l,

LPG – 2,85 zł/l.

Analitycy rynku podkreślają, że rynek paliw reaguje z wyprzedzeniem na wydarzenia polityczne, przez co ceny na stacjach mogą rosnąć nawet przed realnymi ograniczeniami w dostawach ropy. W obliczu trwających napięć, kierowcy w Polsce mogą spodziewać się dalszych wzrostów cen, szczególnie w miejscach turystycznych i oddalonych od głównych centrów logistycznych.