Zgodnie z najnowszymi raportami, rynek pelletu w Polsce doświadcza okresu znacznego napięcia spowodowanego silnymi mrozami i nagłym wzrostem zapotrzebowania na ogrzewanie. Sytuacja ta skutkuje wyraźnym wzrostem cen oraz problemami z dostępnością tego rodzaju paliwa, co przypomina kryzys energetyczny sprzed kilku lat, aczkolwiek z bardziej złożonymi przyczynami.
W ostatnich tygodniach ceny pelletu wzrosły o kilkaset złotych za tonę, co wywarło presję szczególnie na gospodarstwa domowe korzystające z ogrzewania w mniejszych opakowaniach. Dodatkowo czas oczekiwania na dostawy się wydłużył, co wywołuje obawy konsumentów.
Administracja państwowa na razie nie przewiduje bezpośredniej ingerencji w kształtowanie się cen, argumentując to działaniem mechanizmów rynkowych. Instytucje nadzorujące monitorują rynek pod kątem ewentualnych nieprawidłowości, do tej pory nie potwierdzając przypadków zmowy cenowej.
Eksperci podkreślają systemowy charakter problemu. Popyt na pellet przekracza obecne możliwości produkcyjne Polski, co skutkuje koniecznością uzupełniania deficytu za pomocą importu. Rosnąca liczba kotłów biomasy oraz ograniczoną dostępność surowca tylko pogłębiają tę dysproporcję.
W przeciwieństwie do Polski, rynek niemiecki cieszy się większą stabilnością cenową i dostępnością pelletu, co wynika z lepiej zrównoważonego popytu względem oferty, dojrzałej logistyki i większych zapasów magazynowych.
W obliczu bieżącej sytuacji obserwuje się zmianę zachowań konsumentów, którzy coraz częściej kupują opał poza sezonem grzewczym w celu uniknięcia problemów z dostępnością oraz cenami w zimie. Eksperci ostrzegają, że bez zwiększenia krajowej produkcji i stabilizacji dostaw, podobne zjawiska będą pojawiać się w przyszłości, prowadząc do dalszych wzrostów kosztów ogrzewania.
